Komentarze: 1
Wreszcie mam wolne, a On tyra od poniedziałku do... niedzieli po 18 godzin. Pokładałam w Nowym Roku ogromne nadzieje... Nadzieje, które już w pierwszych jego godzinach przekreśliłam. Jak mogłam Go zdradzić? No jak?
Staramy się teraz wszystko odbudować... Ale łatwo się domyślić jakie to ciężkie, prawda? Myśleliśmy, że przetrwaliśmy już wszystko... A tu los przewidział jednak kolejną niespodziankę...
Wczoraj rozmawialiśmy do siódmej nad ranem. Zabolało nas obydwoje... Boję się. Boję się mnóstwa rzeczy... Kiedyś to z siebie wyrzucę...
Na domiar złego moja kochana W. odebrałała wyniki badań krwi. Gronkowiec. Za tydzień najprawdopodobniej wraca do szpitala...
Ciężko mi żyć w tym wszystkim. W tej bezradności?
Odliczam już tylko godziny, minuty, sekundy... Usnę dopiero wtedy, kiedy będę wiedziała, że wrócił do domu, chociaż chwilkę odpoczął i da radę pójść dalej...
Chcę nauczyć się spowrotem być otwartą... Może nawet pokuszę się na więcej i poproszę dla siebie i... Jego... dużo uśmiechu?
PS. Dziękuje Ewelinko :* Za pamięć, za to, że byłaś, jesteś i wiem, że będziesz ;)